|
Braniewo – zwiedzanie nad morzem |
|
BRANIEWO. Po opanowaniu północnej Warmii Krzyżacy pobudowali tu w roku 1240 drewniany zamek. Zaczęli też napływać pierwsi osadnicy z Lubeki. W czasie powstania Prusów w roku 1260 miasto zostało zburzone, a następnie założone w innym miejscu, nieco bliżej ujścia rzeczki Pasłęki. Wykorzystując dogodne położenie mieszczanie bogacili się na handlu. Już w połowie XIV wieku Braniewo należało do Związku Hanzeatyc-kiego.
Stare Miasto, położone na prawym brzegu rzeki, umocniono potężnymi murami, basztami i bramami. Nowe Miasto, położone na lewym brzegu, posiadało jedynie umocnienia ziemno-pa-lisadowe..
W roku 1466 Braniewo wraz z całą Warmią przeszło do Polski. W czasie wojen polsko-szwedzkich miasto zdobyły wojska Gustawa Adolfa. W roku 1633 Szwedzi pobudowali wielobastio-nową fortyfikację typu holenderskiego. Po pierwszym rozbiorze Polski miasto przeszło pod panowanie Prus. W roku 1939 Braniewo liczyło 21,2 tys. mieszkańców.
W dniu 20 marca 1945 roku wkroczyły do miasta wojska radzieckie 3 Frontu Białoruskiego, dowodzone przez marsz. Wasilewskiego. Poległych w walce żołnierzy radzieckich pochowano w 250 grobach zbiorowych i 50 pojedynczych na cmentarzu wojskowym, gdzie wzniesiono pamiątkowy obelisk. Miasto uległo zniszczeniu w 80%.
Z licznych niegdyś zabytków zachowały się tylko niektóre i to w większości w ruinie: ratusz Starego Miasta, Wieża Bramna zamku biskupiego, budynek Liceum Hosianum, część murów miejskich z Wieżą Księżą, pałac Potockich, późnogotycki kościół Św. Trójcy oraz barokowy kościół Św. Krzyża.
Trzeciego dnia wyruszamy z plecakami i namiotami brzegiem morskim na zachód. Na wysokości kmW 22, w odległości 1600 m od morza położona jest osada PRZEBRNO.
32
Na wysokości kmW 23 przebiegała w łatach 1918—1939 granica pomiędzy Prusami Wschodnimi a Wolnym Miastem Gdańskiem. Na wysokości kmW 24, w odległości 1100 m od brzegu położona jest osada WYDMY.
Na wysokości kmW 26, w odległości 1000 m od morza położona jest osada
|
|
Więcej…
|
|
Skowroni Kąty – miejscowości polskiego wybrzeża |
|
SKOWRONKI. Pierwszą wzmiankę o osadnictwie zakonu znajdujemy w dokumencie lokacyjnym karczmy z dnia 13 lipca 1439 roku, wystawionym przez szpitalnika i kom-tura elbląskiego Heinricha Reuss von Plauen.
Z dokumentów archiwum zakonnego wiemy, że w roku 1426 fale przerwały w tym miejscu mierzeję, tworząc przesmyk łączący morze z zalewem. Na zachodnim brzegu Krzyżacy pobudowali warownię, której zadaniem była ochrona przesmyku. W roku 1465 warownia w Skowronkach proponowana była jako noclegi Jastrzębia Góra pertraktacji poprzedzających pokój toruński.
Na wysokości kmW 26,5 ujście kanału. Na wysokości km W 30, w odległości 2000 m od morza położona jest wieś
KĄTY.
Na wysokości kmW 32, w odległości 1000 m od brzegu znajduje się rezerwat kormoranów, zajmujący powierzchnię 14 ha. Żyje tutaj około 1500 kormoranów i 500 czapli, które na zalewie mają swoją bazę żerową, co bynajmniej nie budzi zachwytu wśród miejscowych rybaków, którym ptaki odławiają najsmaczniejsze ryby. Wiele drzew na terenie rezerwatów jest uschniętych — w niebo sterczą gołe kikuty pni. Drzewa usychają dlatego, że na wiosnę ptaki budują swoje gniazda z kiści młodych pędów sosen. Również ich odchody mają żrące działanie.
Pas uroczego lasu ciągnącego się wzdłuż mierzei to mizerna resztka ogromnych niegdyś borów, które szumiały tutaj wszędzie, gdzie nie było wody. W lasach było pełno zwierzyny — sarny, jelenie, dziki, kuny, wilki, a jeszcze za czasów krzyżackich — niedźwiedzie, rysie, łosie i żubry. Wiemy o tym z ksiąg aprowizacyjnych zamków krzyżackich, w których skrupulatnie notowano beczki z zasolonymi różnymi mięsami. Saren było tyle — wspomina kronikarz w roku 1662 — że gdy spędzano do sztutowskiej obory stada kóz z pastwiska, nierzadko znajdowała się w ich gronie młoda sarenka, którą łatwo można było obłaskawić. W latach 1637 i 1638 upolowano przeszło 100 saren. Jednakże z biegiem stuleci ludzie przetrzebili lasy i zwierzynę.
|
|
Więcej…
|
|
|
Sztutowo – miejscowość polskiego wybrzeża |
|
SZTUTOWO. Przywileje dla karczmarza ze Sztutowa nadane zostały przez wielkiego mistrza Paula von Russdorfa 21 października 1432 roku. Administracyjnie Sztutowo podlegało wówczas fiszmajstrowi krzyżackiemu w Szkarpawie i następnie komturii malborskiej.
Krzyżacy mieli tutaj swoją stanicę i stadninę, stąd pochodzi (nazwa Stutthof. W czasie Wojny 13-letniej wzmiankowana stanica została zburzona. Po pokoju toruńskim w roku 1466, który zakończył wojnę z zakonem krzyżackim, Sztutowo przypadło Gdańskowi. Ponieważ Sztutowo leżało również w zasięgu interesów Elbląga, obydwa miasta toczyły przez przeszło trzy stulecia przewlekłe i zacięte spory o ziemię, lasy i prawo połowów na zalewie.
W latach 1626—1635 Sztutowo, podobnie zresztą jak i cała mierzeja, zajęte było przez Szwedów. Po zakończeniu wojny szwedzkiej, na posiedzeniu rady miejskiej w dniu 22 października 1635 roku Gdańsk oddał folwark sztutowski w dzierżawę Dawidowi Gronau. W skład folwarku wchodziła gorzelnia, wiatrak, stajnie, szopy, stodoły oraz pola i łąki.
W roku 1677 syn Dawida Gronaua, Petro Gronau, Aren-datori Stuthoviensi, otrzymał od Jana III Sobieskiego przywilej sprzedawania swojego piwa we wszystkich miejscowościach w promieniu 5 mil.
Dzierżawcy Sztutowa spełniali jednocześnie funkcję starostów. Zasięg ich urzędu obejmował mierzeję od wsi Szoite (zasypana piaskami wieś położona 12 km od granicy polsko-radzieckiej) do Stogów na zachodzie i Mirówka na południu — razem 40 wsi. Poza licznymi i uciążliwymi szarwarkami ludność zobowiązana była do utrzymywania całego systemu melioracyjnego, zapoczątkowanego przez zakon krzyżacki, a stanowiącego podstawę egzystencji na tych terenach.
Do obowiązków starosty sztutowskiego należał również nadzór nad dziesięcioma zaprzysiężonymi brzegowymi, którzy baczyli, by wszystek znaleziony bursztyn sprzedawany był wyłącznie utworzonemu już w roku 1477 cechowi bursztynników w Gdańsku, który dzierżawił całe przynależne do sztutowskiego urzędu wybrzeże.
Kolejnym dzierżawcą był major wojsk polskich Jan Mateusz von Glasau, który odstąpił włości sztutowskie braciom Janowi i Szymonowi Schopenhauerom. W marcu 1716 roku nocował w Sztutowie car Piotr Wielki, który wraz z carycą udawał się z wizytą do Gdańska. Car wybrał sobie na sypialnię pokój, który nie posiadał ani pieca, ani nawet kominka, a spać w nieopalanym pokoju było niemożliwością. „Wtedy to stary pan Schopenhauer — wspominał później przeszło stuletni służący — znalazł wyjście. Ponieważ pokój nie posiadał tapet, a podłoga ówczesnym zwyczajem wyłożona była holenderskimi flizami, przyniesiono kilka beczułek gorzałki i po uszczelnieniu pokoju, rozlano wódkę na podłogę i podpalono. Ukontentowany car patrzył na morze płomieni u jego stóp. Gdy tylko ogień zgasł, car i caryca weszli do rozgrzanego pokoju i udali się na spoczynek”.
W roku 1734 wojska rosyjskie pod wodzą generała von Miinnicha, ścigające króla Stanisława Leszczyńskiego, który szukał schronienia w Gdańsku, zniszczyły mierzeję. W Sztutowie spalono cały folwark, a we wsi 44 budynki — tylko 4 zachowały się całe.
W okresie, gdy dzierżawcą był Christian Henryk Tro-siener, bywał w Sztutowie wraz ze swoją matką, córką Trosienera, kilkuletni Artur Schopenhauer, późniejszy wielki filozof, czołowy przedstawiciel XIX-wiecznego irracjonalizmu i pesymizmu.
W roku 1783 potwierdzone zostało dawne zarządzenie o ratownictwie brzegowym i wpisane sołtysowi na pierwszej stronie księgi sołeckiej. Określało ono, że gdy wieje silny sztormowy wiatr z północy, należy noc i dzień obserwować morze, a gdy jakiś statek wyrzucony zostanie na brzeg, ratować nie tylko załogę, ale także ładunek. Nikt nie miał jednak prawa zabierać ze sobą siekiery. Każda awaria musiała być natychmiast meldowana staroście. Na plaży winna się znajdować łódź ratunkowa. Jako wynagrodzenie należy się za każdego uratowanego człowieka załogi 30 florenów oraz 1/3 wartości uratowanych towarów. Wymieniona notatka wspomina o wyratowaniu całych załóg statków lubeckiego i szwedzkiego, które rozbiły się w dniach 5 i 7 kwietnia 1783 roku.
Na początku XIX wieku wieś liczyła 1100 mieszkańców.
W czasie wojen napoleońskich 1806—1814 w Sztutowie kwaterowali żołnierze francuscy i polscy. Mieszkańcy musieli płacić liczne kontrybucje i świadczyć różne usługi dla armii. W roku 1918 miasto sprzedało folwark i odtąd już folwark i wieś stanowiły jedną komunalną jednostkę. W roku 1924 wioska liczyła 2,6 tys. mieszkańców.
Obecnie sztutowski PGR nie kontynuuje dawnych tradycji hodowli koni. Na powierzchni 400 ha pól i łąk uprawia się rzepak i buraki cukrowe oraz hoduje krowy. W roku 1966/1967 osiągnięto 214 tys. złotych zysku, a w rbku 1967/1968 — 700 tys. złotych zysku. Majątek osiąga wydajność 350 kwintali buraków cukrowych i 27,4 kwintala rzepaku z 1 ha; jest to wydajność o około 50% większa od średniej krajowej. Jedna statystyczna krowa daje około 3 tys. litrów mleka rocznie. Park maszynowy gospodarstwa posiada 1400 koni mechanicznych.
Kroki nasze kierujemy teraz do muzeum — byłego obozu koncentracyjnego Stutthof, położonego na zachodnim krańcu wsi.
|
|
Więcej…
|
|
Stutthof — Były Obóz Koncentracyjny muzeum |
|
STUTTHOF — BYŁY OBÓZ KONCENTRACYJNY. W dniu 2IX 1939 roku przywieźli tutaj hitlerowcy pierwszych więźniów. Byli to przeważnie gdańszczanie, aktywni w polskim życiu kulturalnym i społecznym na terenie Wolnego Miasta Gdańska, oraz działacze polscy z terenu Prus Wschodnich. Całością akcji kierował SS-Hauptsturmfuhrer Max Pauly, z zawodu ekspedient, ten sam, który dowodził egzekucją 39 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku.
Wacław Lewandowski, więzień obozu nr 6700, tak opisuje pierwsze zetknięcie się ze Stutthofem:
Po wyładowaniu nastąpiła ponowna brutalna rewizja osobista, przeplatana gęsto biciem. Natychmiast zapędzono nas do wykopów pod fundamenty przyszłych baraków, do ścinania drzew i karczowania pni. Późnym wieczorem otrzymaliśmy po około pół litra bardzo wodnistej zupy z brukwi i sto gramów chleba. Śmiertelnie zmęczeni, bez mycia i rozbierania waliliśmy się na ziemię. Nawet najodporniejsi psychicznie załamywali się i płakali z bólu, zmęczenia i upodlenia.
Więźniowie obozu pracowali pierwotnie przy jego budowie i rozbudowie, a następnie w różnych warsztatach rzemieślniczych oraz warsztatach zbrojeniowych.
Racje żywnościowe były znikome. Początkowo bochenek chleba musiał starczyć na 16, a czasami 20 osób, a od roku 1941 ustalono normę: 1 kg chleba na 8 więźniów oraz 3/4 litra cienkiej zupy z brukwi na dzień. Głodni więźniowie wykradali jedzenie psom esesmańskim. Ciężka praca ponad siły, złe wyżywienie, choroby i sadystyczne znęcanie się wyniszczały więźniów.
W roku 1942 rozpoczęto budowę krematorium. Początkowo miało ono tylko jedno palenisko i opalane było ropą. Potem, w związku z rozbudową obozu i ze zwiększeniem się śmiertelności, dobudowano dwa paleniska na węgiel, tak że można było spalać 150 ciał dziennie.
Od roku 1943 czynna była komora gazowa. Był to budynek murowany o wymiarach 8,5×3,5×3,0 metry, zamykany hermetycznie. Do komory wpędzano po 50 więźniów i od góry wsypywano śmiercionośny „Cyklon B”. Śmierć następowała po pół godzinie.
W dniu 25 1 1945 r. o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja obozu. 25 tysięcy więźniów podzielonych na kolumny po 1,5 tys. ruszyło do upiornego marszu w kierunku Lęborka. Drogi były zasypane śniegiem, temperatura wynosiła od —15 do —20 stopni. Dobijanie wyczerpanych i padających więźniów było masowe i powszechne. Ludność kaszubska próbowała przekupić esesmańską eskortę, aby podać więźniom nieco żywności. Czasami udawało się to, jednak na niektórych postojach esesmani po prostu wylewali gorącą zupę na ziemię.
Tymczasem w Stutthofie zostało jeszcze 10 tys. więźniów chorych i słabych. Śmiertelność osiągnęła takie rozmiary, że ciała układane w stosy po 600 do 800 polewano ropą, przekładano gałęziami i palono. Wiatr roznosił daleko popiół i dym.
Według oficjalnych danych niemieckich przez obóz przewinęło się 117 tys. więźniów 27 narodowości. Zginęło przypuszczalnie około 85 tys!, z czego 12—15 tys. w czasie ewakuacji. Nieliczni pozostali przy życiu więźniowie wyzwoleni zostali w dniu 10 maja 1945 roku przez jednostki Armii Radzieckiej pod dowództwem Lejtnanta Saszy Jegorowa.
Na terenie byłego obozu urządzono muzeum. Tym, którzy tu zginęli, i tym, którym udało się przetrwać, społeczeństwo polskie postawiło pomnik: obok dwunastometrowej bryły, zakończonej rzeźbą twarzy ludzkich, olbrzymia płyta i kurhan — mauzoleum-relikwiarz. Z płyty wychylają się cienie ludzkich strzępów pełnych dramatycznego wyrazu. Pomiędzy nimi napisy:
„Los nasz dla was przestrogą ma być — nie legendą”.
„Pamiętamy, oskarżamy, przestrzegamy”.
„Jeśli ludzie zamilkną — głazy wołać będą”.
|
|
Więcej…
|
|